serce pojemne jak przedwojenna wanna

Ciepłe promienie wczesnoletniego słońca, chodniki topią się od gorąca. Śpiewam stare love songs i myślę, znów za dużo.
Idiotyczne poalkoholowe "kocham Cię", idiotycznie rozmazane usta i rozczochrane włosy.
Mam dla Ciebie dużo, mam całą siebie tylko teraz już nie myśl.
Bawiłam się ludźmi, dobierałam ich sobie jak dorodne jabłka na targu. Niekiedy nadgryzałam i brałam następne.
Ale teraz posłuchaj ze mną wiatru, jak szumi las, poczuj koszulę zmoczoną deszczem.
Patrz bardziej z zamkniętymi oczami i słuchaj to co ledwo słyszalne.
Raz niewypowiedzianymi słowami mówisz "tylko Ty" po czym przeczysz wszystkiemu, sobie, mnie i ogólnie pojętej logice.
Znów ogarnia mnie uczucie bezsilności. Muszę znaleźć kurs sprawnego nieprzejmowania się sprawami na które nie mam wpływu.
Jestem zmęczona zaspokajaniem marzeń nie do zrealizowania, tęsknot nie do zagłuszenia. Tak straszliwie zmęczona, że męczy mnie już nawet piękny zachód słońca, piękne niebo i piękne słońce.
Męczy mnie pożądanie, męczy mnie świadomość jego braku, męczy mnie każdy kilogram mojego ciała zbudowanego z wody z dodatkiem pierwiastków. Nie mam siły już poznawać kolejnych rodzajów smutku.
Boję się kolejnej destrukcji, a jednocześnie za dobrze się bawię.

Nikt tego nie wie - to wspaniałe i straszne, że nikt nie wie co oznaczają moje gesty, uczynki, szaleństwa.
Ja i moje odcienie zwyczajności - zrozumiana jako tako, uważana za najszczytniejszą formę dostojeństwa i arystokratyzmu, jako ostatnia faza pysznego uniesienia.
Teraz najpierw przeze mnie pogardzana i opluwana słodycz zadomowiła się na dobre.
Same skrajności.
Co jest grzechem a co nie? Może grzechem jest przeciętność jako akt woli a nie straszliwa pokusa.
Grzeszna i bezgrzeszna.
Zło przejawia się w ciemności, ale jest wieczne, nie to co dobro - śmiertelne, istnieje jako krótki rozbłysk.
Zauważyliście że wszędzie paradoksalnie istnienie zła dopiero pozwala dostrzec dobro?

Jestem zła, ale nie strasz mnie piekłem - za dobrze piekło znam.


Dobrze że chociaż już nie jest mi zimno, dawno już dotarłam tam, gdzie chłód nie sięga. Lecz mimo, że mogę zostać tu na zawsze i nikt mnie nie znajdzie to cały czas się boję.






Znów pada, co za lato.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

© Chłonę łódzkie powietrze. 2012 | Blogger Template by Enny Law - Ngetik Dot Com - Nulis